mardi 25 mai 2010

dziwka w monaco

Wyszedlem z imprezy dobrze zawiany, jak zwykla bufonada jakis stary leszcz ubrany na bialo zaprosil nas do swojego bialego 3 poziomowego mieszkania i pieprzyl farmazony. Za malo bylo niestety gosci zeby sie ukryc i dopic spokojnie . Bylo z francuska , przy stole , do wyjebania nudno.
Zjadlem kawal dobrego,krwistego miesa , -kucharza mial dobrego to trzeba leszczowi przyznac , po czym wykrecilem sie tekefonem, w kuchnia "skonfiskowalem" magnuma champana Dumm i tyle tam bylo mojesz szlachetnej osoby.
Ale po co ja to pisze ??? Kto uwierzy w taka historie ?No dobra, lyk koniaku i pisze dalej.Wsumie ten gosciu z wydawnictwa placi za stronki...
Bylo kolo 4 rano, ubrany bylem w smoka tak ze ze strony wszechobecnych w Monaco gliniarzy nic mi nie grozilo. "Ot kolejny splukany idiota wraca do casyna zeby sie odegrac" -pomysla i pojada dalej. Piekna noc na piekny spacer, od morza wiala lekka , ciepla poranna bryza. Dopijalem

Aucun commentaire:

Enregistrer un commentaire